Hodowcy owiec i kóz na obszarze okupowanym stoją w obliczu jednego z najpoważniejszych kryzysów w historii branży. Prezes „stowarzyszenia ochrony Karpassii” Dursun Cebi ostrzega, że bez natychmiastowego wsparcia ze strony „władz” wielu małych producentów będzie zmuszonych zrezygnować z działalności.
Sprzedaż mięsa praktycznie stanęła
W pisemnym oświadczeniu Dursun Cebi zaapelował do „odpowiednich instytucji” o pilne uruchomienie mechanizmów wsparcia dla hodowców, którzy nie są w stanie sprzedać wyhodowanych jagniąt i koźląt. Jak podkreślił, zwierzęta urodzone w 2025 roku osiągnęły już wiek ubojowy, jednak ich sprzedaż została w praktyce wstrzymana.
Sytuacja ta powoduje gwałtowny wzrost kosztów utrzymania stad, szczególnie w obliczu kolejnych narodzin zwierząt spodziewanych pod koniec stycznia. Hodowcy muszą ponosić coraz wyższe wydatki na paszę i opiekę, nie uzyskując jednocześnie żadnych przychodów.
Import uderza w lokalnych producentów
Cebi zwrócił również uwagę na problem konkurencji, wskazując na stały napływ mięsa z obszarów kontrolowanych przez Republikę Cypryjską. Jego zdaniem zjawisko to poważnie szkodzi turecko-cypryjskim producentom, którzy nie są w stanie konkurować z importem ze względu na wysokie ceny pasz oraz narastające zadłużenie.
Ryzyko likwidacji „lokalnej” produkcji
Według prezesa „stowarzyszenia ochrony Karpassii”, brak natychmiastowej reakcji ze strony „władz” może doprowadzić do masowego porzucania zawodu przez drobnych hodowców. W dłuższej perspektywie oznaczałoby to koniec „krajowej” produkcji mięsa na północy wyspy, wzrost zależności od importu oraz dalszy wzrost cen dla konsumentów.
FAQ
Czego domagają się hodowcy w Karpassii?
Natychmiastowego wsparcia finansowego oraz uregulowania importu mięsa na obszar okupowany.
Dlaczego sprzedaż jagniąt i koźląt została wstrzymana?
Rynek jest nasycony, a konkurencja z importem sprawia, że lokalni producenci nie znajdują nabywców.
Jakie mogą być skutki braku pomocy?
Upadek małych gospodarstw, likwidacja „lokalnej” produkcji mięsa i wzrost cen.



