Tragedia w Germasogei wstrząsnęła opinią publiczną, ale nowe informacje tylko pogłębiają oburzenie. Okazuje się, że mieszkańcy zawalonego budynku płacili wysokie czynsze za lokale, które – jak dziś wiadomo – nie nadawały się do zamieszkania. Dziś część z nich została bez dachu nad głową, pieniędzy i dokumentów, a społeczność organizuje pomoc dla ocalałych oraz rodziny ofiary.
Wysoki czynsz za niebezpieczne mieszkania
Trzech współlokatorów płaciło łącznie 1300 euro miesięcznie za trzypokojowe mieszkanie, które ostatecznie stało się śmiertelną pułapką. Każdy z nich wydawał około 450 euro miesięcznie – mimo że stan budynku od dawna budził poważne wątpliwości.
Z relacji bliskich jednej z ofiar wynika, że problemy techniczne były widoczne gołym okiem, a właściciel miał ignorować zgłaszane uwagi. Co więcej, mimo zapowiedzi remontu, czynsz miał zostać podniesiony, choć żadnych prac nigdy nie przeprowadzono.
Nie był to odosobniony przypadek. Inny lokator ujawnił, że za studio w tym samym budynku płacono nawet 950 euro miesięcznie. Dziś te kwoty budzą jeszcze większe emocje – w kontekście tragedii, której być może można było uniknąć.
„Straciliśmy wszystko”
Ocalałe osoby mówią wprost – zostali bez niczego. W gruzach budynku zniknęły ich pieniądze, dokumenty i wszystkie rzeczy osobiste. Niektórzy wracają na miejsce tragedii, próbując odnaleźć cokolwiek wśród ruin.
Przed mediami pojawili się z kartkami z dramatycznymi hasłami: „prosimy o pomoc”, „straciliśmy wszystko”. Podkreślają, że nikt wcześniej nie informował ich o zagrożeniu i nie ostrzegał przed koniecznością opuszczenia budynku.
Pomoc dla ocalałych i rodziny ofiary
Od pierwszych godzin po katastrofie uruchomiono tymczasową pomoc. Część osób została zakwaterowana w hotelu w Limassol, gdzie zapewniono im podstawowe potrzeby i wyżywienie. Obecnie część nadal tam przebywa, a koszty pokrywa państwo.
Jednocześnie w działania pomocowe włączył się lokalny samorząd. Gmina Amathus przejęła organizację dalszego zakwaterowania dla poszkodowanych, przynajmniej do najbliższych dni, podkreślając, że sytuacja ma charakter humanitarny i wymaga pilnej reakcji państwa.
Równolegle trwa oddolna zbiórka dla rodziny 27-letniej ofiary z Nigerii. Mężczyzna przyjechał na Cypr, by pracować i wspierać bliskich. Teraz jego znajomi i społeczność biegaczy organizują wydarzenie upamiętniające oraz zbierają środki finansowe dla jego rodziny.
Bieg pamięci i solidarności
W najbliższą niedzielę odbędzie się symboliczny bieg ku pamięci zmarłego. Organizują go jego przyjaciele z lokalnych grup biegowych. Wydarzenie ma nie tylko upamiętnić jego życie, ale także zwrócić uwagę na dramat całej sytuacji i wesprzeć finansowo jego rodzinę.
Organizatorzy podkreślają, że był osobą pełną pozytywnej energii, która mimo trudności życiowych zawsze pomagała innym i wnosiła radość do otoczenia.
Narastają pytania o odpowiedzialność
Sprawa budzi coraz więcej pytań – zarówno o odpowiedzialność właścicieli nieruchomości, jak i instytucji państwowych. Wysokie czynsze, brak reakcji na zgłaszane problemy i brak ostrzeżeń dla mieszkańców tworzą obraz systemowych zaniedbań.
Dla wielu osób to nie tylko tragedia, ale także symbol szerszego problemu na rynku nieruchomości na Cyprze.
FAQ
Ile wynosił czynsz w zawalonym budynku w Germasogei?
Za trzypokojowe mieszkanie płacono około 1300 euro miesięcznie, a za studio nawet 950 euro.
Co stało się z ocalałymi mieszkańcami?
Część została zakwaterowana w hotelu, a opiekę nad nimi przejął także samorząd. Otrzymują pomoc i wsparcie socjalne.
Czy organizowana jest pomoc dla rodziny ofiary?
Tak, trwa zbiórka środków finansowych oraz organizowany jest bieg pamięci, z którego dochód trafi do rodziny zmarłego.



