Ayia Napa przechodzi jeden z trudniejszych sezonów turystycznych ostatnich lat. Choć kurort od lat inwestuje w poprawę jakości swojej oferty, tegoroczne lato upływa pod znakiem głośnych incydentów z udziałem turystów, spadku liczby rezerwacji oraz problemów z agresywnym nagabywaniem przechodniów. Burmistrz miasta zapewnia jednak, że trwają działania mające poprawić bezpieczeństwo i przywrócić kurortowi renomę.
Głośne bójki psują wizerunek kurortu
W rozmowie z dziennikiem Phileleftheros burmistrz Ayia Napy Christos Zannetou przyznał, że choć większość incydentów ma charakter jednostkowy, odbijają się one szerokim echem za granicą i szkodzą reputacji miasta.
W ostatnich tygodniach media informowały m.in. o:
- ataku nożownika z Izraela, w którym ranne zostały trzy osoby,
- ciężkim pobiciu 47-letniego Turkocypryjczyka po bójce z grupą turystów posiadających szwedzkie paszporty,
- ulicznych bójkach brytyjskich turystów, których nagrania obiegły media społecznościowe.
Zdaniem burmistrza zwiększona obecność policji pomaga poprawić sytuację, jednak równie ważna jest odpowiedzialność samych przedsiębiorców prowadzących lokale rozrywkowe.
Mniej turystów, więcej agresywnego nagabywania
Spadek liczby odwiedzających sprawił, że właściciele części lokali zaczęli jeszcze intensywniej zachęcać przechodniów do wejścia do restauracji i barów.
Tak zwany krakting (agresywne nagabywanie klientów przed lokalami) oraz nadmierny hałas stały się jednym z głównych problemów tego sezonu.
Burmistrz uważa, że obecne przepisy są zbyt łagodne. Mandat w wysokości 85 euro nie odstrasza przedsiębiorców, dlatego miasto chce uzyskać możliwość czasowego zamykania lokali, które uporczywie łamią przepisy dotyczące hałasu lub nagabywania turystów.
Wojna na Bliskim Wschodzie odbiła się na turystyce
Największym wyzwaniem pozostaje jednak wyraźny spadek liczby rezerwacji.
Jak podkreśla burmistrz, sytuację pogorszyły wydarzenia na Bliskim Wschodzie oraz incydent z dronem, który spadł w rejonie Akrotiri. Stało się to w okresie, gdy wielu Brytyjczyków planowało wakacje.
Efekt był odczuwalny niemal natychmiast – część turystów wybrała inne kierunki, a sprzedaż ofert first minute i early booking wyraźnie osłabła.
Według władz miasta liczba rezerwacji w Ayia Napie i całym regionie wolnej Famagusty jest obecnie o ponad 20 procent niższa niż przed rokiem.
Jednocześnie pojawiają się bardziej optymistyczne prognozy dotyczące sierpnia, września i października. Samorząd liczy również na wydłużenie sezonu turystycznego aż do końca listopada.
Marka Ayia Napa pozostaje bez zmian
Choć sąsiedni Protaras promuje się obecnie pod nową marką Protaras Riviera, Ayia Napa nie zamierza zmieniać swojej rozpoznawalnej nazwy.
Burmistrz podkreśla, że celem jest dalsza poprawa jakości usług, estetyki miasta i bezpieczeństwa, a nie budowanie nowej marki.
Wielomilionowe inwestycje już trwają
Równolegle realizowane są inwestycje, które mają zmienić wygląd całego regionu.
Do najważniejszych należą:
- wielofunkcyjny park w Ayia Napie o wartości ponad 5,5 mln euro,
- otwarty amfiteatr w Avgorou za około 3 mln euro,
- park liniowy w Achnie za około 2,5 mln euro,
- kontynuacja przebudowy rzeki Liopetri,
- nowe szkoły, promenady oraz projekty turystyczne.
W planach znajdują się również muzeum klasycznych samochodów oraz nowe nadmorskie promenady.
FAQ
Dlaczego Ayia Napa notuje mniej turystów?
Według władz miasta wpływ miały wydarzenia na Bliskim Wschodzie, obawy o bezpieczeństwo oraz słabsza sprzedaż ofert z wyprzedzeniem.
Czy przemoc w kurorcie jest dużym problemem?
Burmistrz podkreśla, że są to pojedyncze incydenty, jednak szerokie nagłośnienie w mediach negatywnie wpływa na wizerunek miasta.
Czy Ayia Napa zmieni swoją markę?
Nie. Władze deklarują, że pozostaną przy rozpoznawalnym na świecie brandzie Ayia Napa.



