Kilka tygodni temu zapowiedziano zniesienie embarga na sprzedaż przez USA broni Cyprowi. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie wniesione w ostatniej chwili poprawki do procedowanych właśnie przepisów.
Poprawka wymaga, aby prezydent USA poświadczył odpowiednim komisjom kongresowym nie mniej niż raz w roku, że „rząd Republiki Cypryjskiej poczynił i nadal podejmuje kroki niezbędne do odmówienia rosyjskim statkom wojskowym dostępu do portów w celu uzupełnienia paliwa i obsługi”. Druga poprawka wymaga, aby prezydent potwierdził, że Cypr „kontynuuje współpracę z rządem Stanów Zjednoczonych w wysiłkach na rzecz wdrożenia reform dotyczących przepisów dotyczących przeciwdziałania praniu pieniędzy i nadzoru finansowego”.
Jest to sprzeczne z cypryjskimi umowami, między innymi z tą podpisaną w 2015 roku, która pozwala rosyjskim statkom na wpływanie do cypryjskich portów celem uzupełnienia paliwa i zapasów żywności. Cypr traktuje tą umowę jako swego rodzaju pomoc humanitarną, nie wiadomo jak ta umowa zostanie potraktowana przez USA.
Jeżeli poprawka zostanie przegłosowana, rząd w Nikozji stanie przed dylematem Rosja czy USA. Jednak z cypryjskich partii politycznych (Akel) zauważyła, że Cypr znalazł się między młotem a kowadłem – zarówno Rosja jak i USA są stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ i właśnie na te państwa Cypr liczy podczas uzgodnień ewentualnego połączenia wyspy. Należy pamiętać także, że zarówno USA jak i Turcja są członkami NATO.
Jak zapewne pamiętacie kilka miesięcy temu Rosja gwałtownie zareagowała na doniesienia medialne o ewentualnym powstaniu baz USA na Cyprze i dopiero osobista wizyta prezydenta Cypru w Moskwie uspokoiła panujące napięcie.
Jakby nie było już od wieków Cypr był oczkiem uwagi dla światowych mocarstw – każdy chciał tu być. Tylko czy połączenie USA – Rosja wyjdzie wyspie na dobre?
Czas pokaże…
[bar group=”812″]


