Nawet po dwóch śmiertelnych przypadkach związanych z poduszkami Takata wciąż nie działa skuteczny system ostrzegania właścicieli używanych pojazdów z importu
Na Cyprze wciąż nie rozwiązano problemu braku systemowego informowania właścicieli używanych pojazdów sprowadzanych z krajów trzecich – zwłaszcza z Japonii – o akcjach serwisowych i wadach zagrażających bezpieczeństwu. Dwa tragiczne przypadki śmierci związane z poduszkami powietrznymi Takata nie doprowadziły do stworzenia skutecznego mechanizmu ostrzegania użytkowników takich pojazdów.
Kto ponosi odpowiedzialność?
Od 2017 roku, na mocy okólnika Departamentu Transportu Drogowego (TOM), autoryzowani dealerzy nowych pojazdów są zwolnieni z obowiązku informowania właścicieli używanych samochodów spoza UE o akcjach serwisowych – pod warunkiem, że nie są one częścią ich własnej sieci dystrybucyjnej. Importerzy używanych samochodów mają obowiązek jedynie przedstawić zaświadczenie, że auto nie podlega akcji przy rejestracji – uzyskują je przez wpisanie numeru VIN na stronie producenta.
Jednak po zarejestrowaniu pojazdu odpowiedzialność się kończy – a właściciel musi samodzielnie sprawdzać, czy pojazd nie został objęty akcją naprawczą. Ani TOM, ani importerzy nie monitorują dalszych aktualizacji. Informacje można teoretycznie uzyskać na zagranicznych stronach producentów, ale dane te są często niepełne i niesprawdzone.
Odpowiedzialność… za opłatą
Właściciele pojazdów używanych z Japonii, Singapuru czy Australii mogą zwrócić się do cypryjskich przedstawicieli marek, podając numer VIN – jednak ta usługa kosztuje od 70 do 150 euro. Dlaczego? Bo dany pojazd nie został sprowadzony i sprzedany przez przedstawiciela – więc ten nie ma prawnego obowiązku dostarczenia informacji.
Inaczej jest w przypadku aut sprowadzonych z krajów UE i Wielkiej Brytanii. W wielu przypadkach importerzy dobrowolnie rejestrują takie pojazdy w swoich bazach danych, umożliwiając właścicielom otrzymywanie powiadomień o akcjach serwisowych – tak jak w przypadku nowych aut.
Dwa lata i tylko tymczasowe rozwiązania
Od 2023 roku TOM i Ministerstwo Transportu bezskutecznie próbują opracować całościowe rozwiązanie. Tymczasowym krokiem była zmiana przepisów ustawą 1(I)/2025 i jej nowelizacja 64(I)/2025 – ale jak przyznał minister transportu Aleksis Vafeadis przed komisją śledczą, to tylko rozwiązanie doraźne, wymuszone problemem z wadliwymi poduszkami Takata.
Propozycje branży – i spory
SEMHIO (Związek Importerów Nowych Pojazdów) proponuje niemal całkowity zakaz rejestracji pojazdów z krajów trzecich, z wyjątkiem ambulansów, pojazdów przystosowanych dla osób z niepełnosprawnością oraz aut repatriantów. Komisja śledcza uznała jednak tę propozycję za zbyt drastyczną i sprzeczną z unijnym rozporządzeniem 2018/858.
Z kolei PASEA (Ogólnokrajowe Stowarzyszenie Handlowców Samochodowych), które reprezentuje importerów używanych pojazdów spoza UE, uważa, że odpowiedzialność powinny ponosić przedstawicielstwa producentów – także za pojazdy nieobjęte europejską homologacją. Komisja uznała to za niezgodne z prawem UE, które wiąże odpowiedzialność z obecnością danego modelu w unijnej sieci dystrybucyjnej.
Czas na regulację branży?
Komisja śledcza ds. Takata podkreśliła także konieczność uregulowania zawodu importera aut z krajów trzecich – tak zwanych „szarych pojazdów”. Jej zdaniem rynek zalewają osoby działające bez odpowiedzialności i kontroli, co szkodzi zarówno konsumentom, jak i uczciwym przedsiębiorcom.
FAQ
Czy właściciele samochodów używanych z Japonii otrzymują powiadomienia o akcjach serwisowych?
Nie. Po rejestracji pojazdu na Cyprze nikt – ani importer, ani urząd – nie informuje właściciela o możliwych akcjach. To właściciel musi samodzielnie sprawdzać informacje np. na stronach producentów.
Czy dealerzy mają obowiązek informować o wadach samochodów z importu?
Tylko jeśli pojazd został przez nich sprowadzony i spełnia unijne normy. Dealerzy nie odpowiadają za używane auta z krajów trzecich, które nie pochodzą z ich sieci sprzedaży.
Jakie zmiany proponują branżowe organizacje motoryzacyjne?
SEMHIO chce zakazu importu używanych aut spoza UE (poza wyjątkami), a PASEA chce, by dealerzy odpowiadali za wszystkie auta danej marki – jednak żadna z propozycji nie spełnia standardów prawa unijnego.



