W obszarze okupowanym przez Turcję pojawiły się poważne kontrowersje po wprowadzeniu nowych tablic rejestracyjnych. Jak podała gazeta „Halkın Sesi”, tablice są wyjątkowo trudne do odczytania, co – zdaniem mieszkańców – stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa na drogach.
Problem z trzyliterowymi tablicami
Nowe tablice, które zaczęto wydawać od lipca 2025 roku, zawierają kombinację trzech liter. Zastąpiły one dotychczasowe dwuliterowe oznaczenia, których pula została wyczerpana. Jednak, jak wskazują użytkownicy, dostępna przestrzeń na tablicach jest zbyt mała, przez co litery i cyfry są „ściśnięte” i niewyraźne, szczególnie gdy pojazd znajduje się w ruchu.
Obawy o bezpieczeństwo
Turcy Cypryjczycy cytowani przez gazetę podkreślają, że w przypadku potrącenia pieszego i ucieczki sprawcy z miejsca zdarzenia odczytanie numeru rejestracyjnego może być praktycznie niemożliwe. „To realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi” – twierdzą rozmówcy.
Krytyka pod adresem władz
Krytyka spadła na „ministra robót publicznych i transportu” Erhana Arıklı, któremu zarzuca się brak ustalenia odpowiednich standardów dotyczących wielkości i czytelności znaków na tablicach. Zdaniem mieszkańców brak regulacji to nie tylko problem estetyczny, ale przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa i przestrzegania przepisów ruchu drogowego.
FAQ
Dlaczego nowe tablice w obszarze okupowanym są krytykowane?
Ponieważ są trudne do odczytania – litery i cyfry są zbyt ściśnięte, co utrudnia identyfikację pojazdu.
Jakie zagrożenie niosą źle zaprojektowane tablice?
Utrudniają rozpoznanie pojazdu np. po wypadku czy wykroczeniu drogowym, co zagraża bezpieczeństwu i życiu ludzi.
Kogo obwiniają mieszkańcy?
Krytyka dotyczy „ministerstwa transportu” na północy, które nie wprowadziło standardów zapewniających czytelność tablic.



