Cypryjski parlament analizuje sprawę gromadzenia i odsprzedaży pozwoleń na projekty OZE po gwałtownych wzrostach cen energii. Sprawa wróciła do debaty po ustaleniach, że znaczna część wydanych licencji nigdy nie została wykorzystana do budowy instalacji.
Pozwolenia zamiast inwestycji
Z ustaleń parlamentarzystów wynika, że około dwie trzecie wydanych pozwoleń nie przełożyło się na powstanie farm fotowoltaicznych. Część firm zatrzymywała je, a następnie sprzedawała z dużym zyskiem.
Szef EAC Giorgos Petrou wskazał, że wcześniejsze błędy systemowe umożliwiły niewielkiej grupie prywatnych interesów gromadzenie licencji. W momencie ich uzyskania koszt wynosił około 4 tys. euro za megawat, a później oferowano je nawet za 250–300 tys. euro za megawat.
Skoncentrowany rynek i wysokie ceny
Z danych przedstawionych parlamentarzystom wynika również, że około dwie trzecie mocy OZE w sektorze prywatnym znajduje się w rękach zaledwie pięciu firm, a mimo licznych pozwoleń konsumenci nadal ponoszą wysokie koszty energii.
Spośród około 1500 MW mocy zatwierdzonych w pozwoleniach komercyjnych powstały instalacje o mocy jedynie około 420 MW, z czego EAC dysponuje zaledwie 20 MW.
Możliwe zmiany przepisów
Parlamentarzyści zwrócili się do audytora generalnego o dokładniejsze zbadanie sprawy i wskazanie instytucji odpowiedzialnych za wydawanie licencji. Jednocześnie grupa posłów przygotowała projekt ustawy regulującej obrót pozwoleniami na cele komercyjne.
Propozycje zakładają m.in. ograniczenie ważności licencji do pięciu lat oraz obowiązek potwierdzenia przez firmy finansowania inwestycji i złożenia wniosku o przyłączenie do sieci.
FAQ
Dlaczego parlament bada sprawę pozwoleń na OZE?
Bo wiele z nich nie doprowadziło do budowy instalacji i było sprzedawanych z dużym zyskiem.
Jak duża była skala zjawiska?
Około dwie trzecie pozwoleń nie zostało wykorzystanych do budowy farm słonecznych.
Co może się zmienić?
Planowane są nowe przepisy ograniczające handel pozwoleniami i zaostrzające warunki ich utrzymania.



