„Nie spodziewaliśmy się, że sytuacja osiągnie taki poziom” – przyznał szef straży pożarnej Nikos Longinos. Dwie osoby nie żyją, zniszczono domy, ewakuowano tysiące mieszkańców.
W piątek szef cypryjskiej straży pożarnej, Nikos Longinos, publicznie przeprosił za to, że służby nie były w stanie dotrzeć do wszystkich potrzebujących pomocy w czasie katastrofalnego pożaru, który nawiedził górskie rejony Limassol. Ogień pochłonął domy, zmusił do ewakuacji całe wioski i doprowadził do śmierci dwóch osób.
– Nasze zasoby nie są nieograniczone. Musieliśmy ustalać priorytety. Jeśli pojawiały się zgłoszenia o poszkodowanych – to tam kierowaliśmy siły – powiedział Longinos na antenie państwowej telewizji.
„Nie spodziewaliśmy się tego poziomu zagrożenia”
Jak zaznaczył, wszystko zostało udokumentowane i będzie przedmiotem analizy. – Zawsze jest miejsce na poprawę. Zawsze odbywa się wewnętrzne spotkanie i ocena – dodał.
Szef straży podkreślił, że cała odpowiedzialność operacyjna spoczywała na nim, nie na prezydencie czy ministrze. – To ja kierowałem akcją, to ja podjąłem decyzję o uruchomieniu systemu Pyros i później Ikarus. Była to sytuacja bez precedensu – podkreślił.
Wzmocnienie z Grecji i ogromny wysiłek ratowników
Do gaszenia ognia w piątek dołączyły trzy wyspecjalizowane grupy strażaków z Grecji – łącznie 26 osób, które mają wspierać lokalne służby zwłaszcza w przypadku wznowienia ognia. – Nasi ludzie są wyczerpani. Oni bardzo nam pomogą – dodał Longinos.
Szczególnie trudna sytuacja panowała w rejonie Omodos, gdzie pożar w czwartek był trudny do opanowania. Gdyby ogień przedostał się wyżej, zagrożone byłyby lasy sosnowe – co mogło doprowadzić do katastrofy ekologicznej. Sytuację dodatkowo pogarszały silne wiatry (6–7 stopni Beauforta) i bardzo wysokie temperatury.
Pożar wywołany celowo? To nie zmienia odpowiedzialności
Szef straży odniósł się też do podejrzeń, że przyczyną pożaru było umyślne podpalenie. – To nie jest wymówka. 95% pożarów to wynik celowego działania lub błędu człowieka. To niczego nie usprawiedliwia – zaznaczył.
Longinos podkreślił, że pożar miał ogromny front, a sytuacja wymagała natychmiastowej ewakuacji tysięcy osób. W akcji brały udział wszystkie dostępne służby, także ochotnicy. Prezydent i ministrowie byli w stałym kontakcie i na miejscu koordynowali pomoc oraz współpracę z państwami europejskimi.
FAQ
Czy straż pożarna przyznaje się do błędów?
Szef straży przeprosił i przyznał, że nie byli w stanie pomóc wszystkim. Podkreślił jednak, że zasoby były ograniczone, a decyzje podejmowano na podstawie priorytetów.
Czy pożar został podłożony celowo?
Są podejrzenia o podpalenie, ale Longinos zaznaczył, że to nie tłumaczy trudności w opanowaniu sytuacji.
Jak wyglądała pomoc międzynarodowa?
Na miejsce przybyły trzy jednostki strażaków z Grecji. Pomagają w opanowaniu ponownych ognisk ognia.


