Sąd Najwyższy Republiki Cypryjskiej podtrzymał wyrok w jednej z najgłośniejszych spraw medycznych ostatnich lat. Pacjentka doznała zawału serca rano, jednak – jak ustalił sąd – właściwe rozpoznanie postawiono dopiero wieczorem. Opóźnienie miało doprowadzić do trwałego uszkodzenia mięśnia sercowego. Na prawomocny wyrok kobieta czekała aż 16 lat.
Błąd w ocenie badań
Sprawa rozpoczęła się w 2010 roku przed Sądem Okręgowym w Limassol. Kobieta zgłosiła się do prywatnej placówki z silnym bólem i objawami kardiologicznymi. Wykonano badania, jednak – według ustaleń sądu – nie zostały one właściwie ocenione przez lekarza. Ostry zawał mięśnia sercowego rozpoznano dopiero wiele godzin później.
Eksperci wskazali, że szybka interwencja mogła ograniczyć zakres uszkodzeń. Ostatecznie pacjentka doznała trwałego obniżenia wydolności serca, ocenianego na 30–40 procent, co wpłynęło na jej zdolność do pracy i codzienne funkcjonowanie.
468 tys. euro i wieloletnia batalia
Sąd pierwszej instancji przyznał poszkodowanej 468 181 euro odszkodowania plus odsetki. Od wyroku odwołały się obie strony. Sąd Najwyższy oddalił apelacje, podtrzymując ustalenia dotyczące zaniedbania oraz wysokości rekompensaty.
Od momentu złożenia pozwu do ostatecznego rozstrzygnięcia minęło 16 lat. Sprawa wywołała dyskusję nie tylko o standardach diagnostycznych, lecz także o długości postępowań sądowych w sprawach medycznych na Cyprze.
FAQ
Czego dotyczy sprawa o 468 tys. euro na Cyprze?
Chodzi o opóźnione rozpoznanie zawału serca w prywatnej placówce w Limassol, które doprowadziło do trwałego uszkodzenia serca.
Ile lat trwało postępowanie?
Od złożenia pozwu do prawomocnego wyroku minęło 16 lat.
Czy wyrok jest ostateczny?
Tak. Sąd Najwyższy oddalił apelacje obu stron i podtrzymał wcześniejsze orzeczenie.



