Sprawa nie zaczęła się dziś. Problemy z konkretną wielorodzinną nieruchomością w Germasogei ciągną się co najmniej od 2021 roku. Już wtedy mieszkańcy alarmowali, że konstrukcja budynku jest niestabilna, a fragmenty elewacji odpadają na chodnik i pobliskie pojazdy.
Dziś sytuacja znów wraca na pierwsze strony – jedna ze ścian budynku jest poważnie naruszona, a jej część dosłownie „wisi w powietrzu”. Władze mówią wprost o zagrożeniu życia.
Lata zaniedbań i brak rozwiązania
Według wcześniejszych relacji mieszkańców pęknięcia konstrukcji były widoczne od lat. W 2021 roku pojawiały się już publiczne ostrzeżenia o ryzyku „cypryjskiego Miami” – nawiązujące do zawalenia się budynku w USA. Lokatorzy twierdzili, że wielokrotnie informowali odpowiednie służby o stanie technicznym obiektu.
Problemem miały być m.in.:
- poważne uszkodzenia konstrukcyjne,
- brak kompleksowej naprawy,
- spory między właścicielami dotyczące kosztów prac,
- przeciągające się procedury administracyjne.
Część mieszkańców opuściła lokale, inni pozostawali w budynku mimo rosnących obaw.

Aktualne stanowisko burmistrza Amathountas
Burmistrz Amathountas potwierdził, że sytuacja jest poważna i wymaga natychmiastowej interwencji. Teren wokół budynku został zabezpieczony, a dostęp ograniczony. Inspektorzy budowlani mają przeprowadzić pełną ocenę techniczną.
Rozważane są dwa scenariusze:
- natychmiastowe wzmocnienie konstrukcji,
- częściowa lub całkowita rozbiórka budynku.
Decyzja ma zapaść po analizie ekspertyz.
FAQ
Od kiedy budynek w Germasogei jest uznawany za niebezpieczny?
Publiczne alarmy pojawiły się już w 2021 roku, kiedy mieszkańcy ostrzegali o poważnych uszkodzeniach konstrukcji.
Dlaczego sprawa nie została wcześniej rozwiązana?
Według relacji problemem były kwestie własnościowe, koszty napraw i długotrwałe procedury administracyjne.
Co teraz zrobią władze?
Po ekspertyzie technicznej zapadnie decyzja o wzmocnieniu konstrukcji lub rozbiórce.



