W sieci pełno jest opinii, że pracowników brakuje tylko dlatego, że firmy za mało płacą. Że wystarczy podnieść pensje, a ludzie wrócą do gastronomii, hoteli czy sklepów. Brzmi prosto. Problem w tym, że z własnych obserwacji wiem jedno: tych ludzi na Cyprze po prostu już nie ma.
Znam wiele przykładów miejsc, gdzie stawki naprawdę poszybowały. Tam, gdzie kucharz dostawał kiedyś 1500 euro, dziś oferują 2000. A mimo to – chętnych brak. Praca jest wszędzie. Wystarczy wejść na Ergotisi, wysłać CV do pierwszego z brzegu hotelu. Ofert jest mnóstwo. Tylko kto ma pracować?
Firmy zaczęły ściągać ludzi z Indii, Nepalu czy Sri Lanki. I płacą im po 1200 euro na rękę, z mieszkaniem, jedzeniem i transportem. Bo ci ludzie wiedzą, po co przyjechali. Pracują. Bo nie mają złudzeń.
A my?
Młodzież idzie do szkół menedżerskich. I trudno się dziwić. Po co iść za bar, dźwigać tace czy smażyć jajka w kuchni, skoro mogą siedzieć w biurze od 8:00 do 16:00, mieć wolne soboty, niedziele i płatne święta – zamiast pracować po 12 godzin w sezonie? Gastronomia, hotele, sklepy – wszędzie dziś brakuje ludzi, ale ludzi już nie ma.
Bo prawda jest taka: ludzie byli. Ale wyjechali.
Przed Covidem Cypr był pełen Czechów, Słowaków, Węgrów, Polaków. Zapełniali kuchnie, recepcje, bary. I zarabiali świetnie. Ale kiedy Bułgaria i Rumunia weszły do UE, zaczęło się to słynne: „oni zrobią to taniej”. No to my – wyjechaliśmy.
A potem przyszła pandemia. Cypr płacił postojowe, ale większość obcokrajowców siedziała już w swoich krajach. Brali pieniądze stąd, a tam znaleźli nową pracę i nowe życie. I co najważniejsze – ani myślą wracać.
I dziś nagle okazało się, że nie ma ani tych, co byli, ani tych, co mieli przyjść.
Bo jak tu żyć, skoro wynajem studia w Limassol kosztuje 1000 euro? Do tego prąd, woda, telefon – 1200 euro zanim kupisz chleb. Nawet mając 2000 euro brutto, zostaje 500 euro na życie. A gdzie wakacje? Gdzie piwo w barze? Gdzie odłożone 50 euro?
A my – 35+, 40+ – siedzimy na swoich starych posadach i narzekamy, ale nie zmieniamy nic. Bo lepsze złe znane, niż nowe niepewne.
I taka jest brutalna prawda.
Nie o płacach.
O ludziach. A raczej – o ich braku.
Bo skoro nie chcą młodzi,
nie wrócą ci, co wyjechali,
a my boimy się ruszyć…
to powiedz mi – kto ma pracować na tym Cyprze?
Felieton nadesłany do redakcji. Autor prosił o zachowanie anonimowości.


